CHEAT MEAL - CZY WARTO?

07 październik / Dieta

Każdy, nawet najbardziej zdeterminowany i profesjonalny sportowiec, miewa chwile, w których najchętniej zapomniałby o diecie i zjadł coś, co nie znajduje się w codziennym jadłospisie atlety. Cheat meal, czyli posiłek „oszukany” to sposób na chwilowe rozładowanie napięcia, związanego z restrykcyjną dietą. Czy warto pozwalać sobie na tę odrobinę luzu?

Grzeszne przyjemności

Pojęcie cheat meal może być różnie interpretowane – dla jednych „oszukanym” posiłkiem będzie zwykły domowy obiad, a dla innych fast foody lub niezdrowe jedzenie. Z pewnością, wedle wszelkich klasyfikacji, do tej kategorii, oprócz fast foodów, możemy zaliczyć również na przykład pizzę, białe makarony z sosami, słodycze, czekolady, pierogi i kluski czy lody.

Stosowanie się do reguł diety 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu może stać się nużące, co z pewnością przełoży się na spadek motywacji i może doprowadzić do pewnego zniechęcenia. Trening i zdrowy jadłospis nie muszą oznaczać całkowitej rezygnacji z przyjemności i ulubionych produktów. Rozsądne (raz w tygodniu) stosowanie „oszukanych” posiłków okazać się przydatne na przykład podczas spotkań ze znajomymi, obiadów rodzinnych czy świąt, kiedy ciąży na nas pewna presja, by zjeść „to co wszyscy”.

Cheat meal a metabolizm

Umiejętne korzystanie z dobrodziejstw „oszukanego” posiłku nie wpływa negatywnie na nasz organizm, w tym na niezwykle istotną gospodarkę hormonalną. Dzięki stosowaniu zbilansowanej diety, pojedynczy posiłek odbiegający od jej założeń nie spowoduje zmiany poziomu istotnych z punktu widzenia aktywności fizycznej hormonów, na przykład odpowiadającej za regulację metabolizmu leptyny, wyznaczającej poziom zużytej i magazynowanej energii greliny czy insuliny.

Wszystko ma jednak swoje granice. Posiłek „oszukany” nie powinien przekraczać 1000 kalorii. Cheat meal nie należy spożywać rano ani wieczorem – najlepszym rozwiązaniem jest wdrożenie go w środku dnia. Po jego spożyciu, następny posiłek należy zjeść dopiero wówczas, gdy wyraźnie poczujemy głód. Kilka godzin po spożyciu cheat meal należy przeznaczyć na strawienie posiłku. Kaloryczne „oszukane” posiłki można od czasu do czasu wykorzystywać również jako szybkie źródło węglowodanów po szczególnie wyczerpujących treningach. Co prawda ich jakość nie będzie najwyższa, ale chwila odprężenia po ciężkich ćwiczeniach może okazać się na wagę złota. Poza tym, duże zapotrzebowanie na energię po męczącym treningu powinno sprawić, że nawet gdy delikatnie przesadzimy z „oszukanym” posiłkiem, nie powinno odbić się to na naszej sylwetce.

Cheat day?

O ile właściwie dozowane „oszukane” posiłki mogą stanowić wartościowy dodatek do diety i ciekawą odmianę dla restrykcyjnego jadłospisu, o tyle cheat day, czyli cały dzień podczas którego folgujemy sobie z jedzeniem, jest przesadą i może ujemnie wpływać na rezultaty treningu. Poza przyrostem tkanki tłuszczowej i zaburzonymi procesami regeneracji i wzrostu, cheat day może negatywnie odbić się także na pracy naszego układu trawiennego. Dostarczenie dużej nadwyżki pożywienia powoduje rozciągnięcie ścian żołądka, jest niefizjologiczne i niweczy efekty wcześniej wykonanej pracy.